Problemy z dodaniem komentarza? Wyślij mi go mailem - opublikuję. Adres znajdziesz w moim profilu!

Uwaga! Komentarze pojawiają się z opóźnieniem - po przejrzeniu dla odsiania spamu (i tylko jego!)


piątek, 17 lutego 2017

Votum separatum

Mimo przedeptania w minionym roku całej prawie zachodniej części Beskidu Małego i zahaczenia dwa lata temu trzydziestu kilometrów szlaku w Żywieckim moimi najbardziej udomowionymi górami pozostają niezmiennie te śląskie. A skoro znam je najlepiej, to i na swój sposób oceniam. Z jednej z wielu wygniecionych karteczek z których miały kiedyś powstać, ale pewnie już nigdy nie powstaną różne różniaste wpisy na tym blogu wybrałem dziś zatem tę z moim górskim rankingiem bardzo be i bardzo cacy Beskidu Śląskiego. Kolejność konkretnych miejsc w każdej z kategorii jest przypadkowa. Co wrażliwszych proszę o nieczytanie tego posta - jak zawsze daleko mi do maistreamowych ocen...

Zdjęcia pobrać można w rozdzielczości ok. 7 megapikseli po otwarciu wybranego w nowym oknie. Większość z nich nie była tu jeszcze publikowana. Wszystkie są mojego autorstwa.
 
 ====
 
PIĘĆ NAJŁATWIEJSZYCH
czyli... beskidzko śląski gorący kubek

 
Matyska

Góra łatwa par excellence, bo dostępna całorocznie i dla każdego. Idealna na spacer, taki zwyczajny dla chwili oddechu i widoczków, na przykład z osobami starszymi lub dziećmi, ale też taki, który ma kogoś przekonać do "prawdziwej" wycieczki czy na przykład umożliwić nam spotkanie z górami, gdy mamy na to naprawdę mało czasu.
 
Na szczycie odwrotnie proporcjonalne do wysokości (609 m n.p.m.) wspaniałe widoki, ławeczki na których można przysiąść, ale także ogromny krzyż papieski a po drodze jeszcze słynne, bo nietypowe i dla wielu kontrowersyjne z racji rzekomo masońskich odniesień stacje Drogi Krzyżowej.
 
Dojście za znakami szlaku niebieskiego z Radziechów na Halę Radziechowską (tu wspomniane wcześniej figury) lub płytową drogą (oznakowaną u wjazdu) z Przybędzy. Idąc z Radziechów podążamy za znakami szlaku niebieskiego od pętli autobusowej do skrzyżowania przed szczytem gdzie trasa turystyczna skręca w stronę lasu i przysiółka Suchedla, a my w lewo do bliskiego już i doskonale widocznego celu naszej wycieczki. W tym miejscu mamy też obok drewnianego krzyża pierwszą ławeczkę do odpoczynku.
 
Dojazd pociągiem do stacji Radziechowy-Wieprz i dalej pieszo przez wieś lub autobusem miejskim linii 5 do końca trasy. Można też do tego samego autobusu przesiąść się stację wcześniej - w Żywcu.
 
Matyska widziana od przysiółka Suchedla - szlak niebieski.

 
Ochodzita

Wbrew temu jak jako dzieci rysowaliśmy góry, rzadko jednak mamy na nich okazję podziwiać prawdziwie dookólne panoramy. Tutaj jednak jest to możliwe. Szczyt nie należy może do najbardziej wyludnionych i z tym trzeba się liczyć, ale pamiętajmy, że jak wszędzie zależne to jest także od pory dnia, tygodnia i roku. Poza tym, co oczywiste, czyli okazją do zrobienia dziesiątek pięknych zdjęć  oraz po prostu odpoczynku mamy tu możliwość przyjrzenia się wypasowi owiec, zakupienia słynnych koniakowskich koronek oraz w "odwrotnej porze roku" jazdy na nartach, w czym wydatnie pomoże nam funkcjonujący tu wtedy wyciąg. 
 
Dojście na wierzchołek możliwe jest jedną z wielu ścieżek dosłownie z każdej strony, a z racji osamotnienia góry pobłądzić tu nie sposób, ale dwa najbardziej cywilizowane rozwiązania to podejście od dużej gospody w Koniakowie (bardzo wyraźna łagodna polna droga) lub zejście ze szlaku niebieskiego ze Zwardonia na zakręcie za kapliczką przy której odgałęzia się żółty do Wisły. W tym drugim przypadku gdy droga skręca w prawo my idziemy na wprost ścieżką prowadzącą ku szczytowi przez niewielki lasek.

Ochodzita widziana z okolic Rupienki. Szlak niebieski ze Zwardonia.


Kozińce

Najbardziej chyba rozbudowana i tym samym także urozmaicona z moich najłatwiejszych propozycji. Napotkamy tu i asfalt i ciemny, gęsty las, i zabudowania i wspaniałe łąki, zaś największą bezsprzecznie zaletą będzie właśnie fakt, że wszystko to mieści się na relatywnie niedużym obszarze z dodatkowo jeszcze przepięknymi widokami we wszystkich dosłownie kierunkach, chociaż oczywiście nie w każdym miejscu.
 
Bardzo łatwe dojście szlakiem zielonym z Kubalonki, niewiele trudniejsze, znacznie jednak atrakcyjniejszym żółtym z Szarculi, ciekawe z możliwością szybszego zejścia bez wspinaczek na wyższą część grzbietu  - również zielonym, ale z Wisły Nowej Osady. Do zejścia polecam obustronnie szlak czarny (Głębce lub Nowa Osada) oraz żółty (Głębce). 
 
 Podejście na Kozińce szlakiem żółtym od Szarculi. Tu - spojrzenie za siebie.



Koczy Zamek


Najkrótsza, kto wie czy nie na całej Ziemi wycieczka górska. Uwaga! W około trzy do pięciu minut (sic!)  marszu z przystanku autobusowego docieramy na szczyt góry znanej, z bardzo szerokimi widokami oraz kojąco odgrodzonej od cywilizacji pasemkiem lasu. Po drodze spory kamieniołom, pani sprzedająca koronki, gęste zarośla oraz aura tajemniczości. I pomyśleć tylko, że niżej podpisany przechodził tędy dwa razy zanim wreszcie przy trzecim "odważył się" wydłużyć wycieczkę dodając do niej nowy punkt!

 

Na Koczy Zamek nie prowadzi oficjalnie żaden szlak. Docieramy tu odbijając ze szlaku niebieskiego Zwardoń - Barania Góra na parkingu w Koniakowie obok restauracji i przystanku PKS lub z tegoż pekaesu tu wysiadając (kursy z Cieszyna, Ustronia, Wisły, Istebnej oraz Jaworzynki)



 Krzyż na Koczym Zamku.
 
Dębowiec
 
No cóż... Nie da się ukryć, że pod względem czasowym jest to duża konkurencja dla Koczego Zamku, choć atmosfera tu zgoła inna, a i widoki skromniejsze, bardziej miejskie niż górskie. Dębowiec od lat jest traktowany jako przedsionek "prawdziwych" gór i to stety niestety się czuje. Ale i na nim odnaleźć się może ktoś szukający chwili odpoczynku na pograniczu natury i cywilizacji. A w którą stronę POTEM podąży, to już jego wybór.
 
Dojazd kolejką krzesełkową, dojście szlakami zielonym i czerwonym w kierunku na i z Szyndzielni. Zielonym od przystanku autobusu miejskiego linii 8 z Bielska jest to około dziesięciu minut marszu. Na miejscu dawne schronisko funkcjonujące obecnie jako lokal gastronomiczny, nieco niżej narciarska trasa zjazdowa i tor saneczkowy.
 
 Dębowiec - widok spod dawnego schroniska.
  
 
====
 
 
PIĘĆ NAJTRUDNIEJSZYCH
czyli... może i czasem pierwsza liga, ale poty zawsze siódme

niedziela, 5 lutego 2017

Dzikość ujarzmiona

 
Mieszkam w tej okolicy dwadzieścia cztery lata, a dopiero niedawno odwiedziłem taki oto magiczny na swój sposób zakątek. Ewentualnych naśladowców uczulam jednak na grasujące tu stada dzików. Voila!
 
 

Teksty z tego bloga, moją książeczkę, zdjęcia i filmy można kopiować do użytku niekomercyjnego i/lub umieszczać na niekomercyjnych stronach www, w prezentacjach, publikacjach i innych - bez prawa do modyfikowania - po podaniu autora (Portier) oraz adresu strony z której zasobów zostały pobrane (www.otoportier.blogspot.com). Wykorzystanie komercyjne jakiegokolwiek materiału wyłącznie po kontakcie z autorem i uzyskaniu jego wyraźnej zgody. Adres do korespondencji znajduje się na stronie mojego profilu w serwisie Blogger.