Beskidy odkrył dosłownie i w
przenośni przede mną mój ojciec,
który jeszcze w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku jeździł wraz z
kolegami na rowerach z Katowic do Bielska czy Wisły. Sporo też wędrował ze
swoim bratem, właśnie kolegami czy wreszcie moją mamą. Gdzieś w połowie lat 80
po kilkuletniej przerwie postanowił poprowadzić na szlaki i mnie, nieletniego
wtedy jeszcze leniwca absolutnego, dla którego jednym argumentem ZA miało być
istnienie kolejek linowych. „Jak w chorzowskim parku.”
Nie pamiętam już dziś ile było
tych wycieczek z ojcem. Wiem, że co najmniej kilka razy byliśmy na Szyndzielni,
Klimczoku i w Szczyrku, poza tym
zahaczyliśmy dwa razy o Jaworze Górne i Wisłę i raz o Cieszyn. Do tego doliczyć
można wczasy spędzane w tych okolicach z zastrzeżeniem jednak, że wtedy gdy
rodzice maszerowali na kolejną eskapadę ja wylegiwałem się na balkonie czytając
np. „Przygody kanoniera Dolasa”.
Pomiędzy rokiem plus minus 1991 a
2011 byłem w górach tylko raz, a zatem bez wielkiej przesady powiedzieć
mogę, że wróciłem na szlaki po dwudziestu latach przerwy. Powstaje zatem
pytanie; dlaczego? Co do pierwszych dwóch wycieczek (patrz poniżej) odpowiedź wydaje się
prosta. Tymi trasami w młodości chodziłem
najczęściej. Te trasy były i są dla mnie specjalne, kojarzą się bardziej z
przeglądaniem starego albumu niż z turystyką. Chciałem je znów zobaczyć. Ale co z pozostałymi? Cóż, jak
sądzę po prostu bakcyl się uaktywnił. Zakochałem się w tej wolności, a może
lepiej powiedzieć; dorosłem do niej. Znalazłem w górach swój kawałek świata,
niezmieniony od lat, wolny od Internetu, Facebooka, marketów, poprawności
politycznej i filmów 3D.
Normalny.
A dziś właśnie z goryczą pewną
przypatrując się jesienno zimowym prognozom pogody skreślającym wszelkie
nadzieje na jakąś jeszcze cudem wyszarpaną od losu wycieczkę postanowiłem
zrobić małe podsumowanie, wbrew temu wstępowi bardziej rzeczowo turystyczne niż
wspomnieniowo subiektywne jak to bywało do tej pory.
A zatem… do dzieła!
Pomiędzy 30 września 2011 a 20
października 2012 byłem na dziewięciu wycieczkach (teraz łatwo zrozumieć,
dlaczego tak brakuje mi tej jednej!) i przeszedłem ponad 147 kilometrów. Odwiedziłem kilka „elementarnych” dla Beskidu
Śląskiego szczytów jak Skrzyczne, Klimczok, Szyndzielnia, Błotny, Równica,
Stożek, Trzy Kopce, Soszów, Kotarz czy Czantoria i pojawiłem się też w równie
podstawowych dla bywalców tego rejonu miejscowościach, takich jak Skoczów,
Ustroń, Wisła, Brenna, Szczyrk czy Jaworze. Na mapie nazwałem to sobie
„wytyczaniem granic”, ponieważ rozrysowane trasy moich wycieczek tworzą jakby
zamknięty obszar. I choć jeśli mam być szczery brakuje tam do kompletu
„nożnego” połączenia Szczyrku ze Skrzycznem, to i tak jestem z siebie dumny. Po
dwóch dekadach wakacji, bez treningów, doświadczenia i porad, niemłody już człowiek nie
uprawiający na dodatek na co dzień żadnego sportu dał radę przejść np. 19 kilometrów ze
Skoczowa do Wapienicy przy temperaturze ponad 30 stopni! I nadal żyje! ;)
Jeżeli więc ktoś czytający teraz
te słowa miałby ochotę mnie naśladować, a czuje się w tym górskim deptaniu, jak
ja ciągle przecież, całkowitym amatorem, to zapraszam. Oto mój mały Beskid Śląski dla
opornych. Klikając w numer wycieczki przejść można do bardziej "literackiego" jej opisu.
Szyndzielnia – Jaworze Górne.
Punkty do wyszukania na mapie:
Szyndzielnia, Klimczok, Trzy Kopce, Stołów, Błotny, Jaworze Górne.
Stopień trudności: Niski do
średniego.
Up & Down: Trasa z kilkoma
krótkimi lekkimi podejściami, w większości równa lub opadająca. Do Błotnego
łatwa, zejście do Jaworza może być męczące ze względu na stromość.
Atrakcje widokowe: Widok na
Bielsko i nie tylko z Szyndzielni, ruiny niemieckiego schroniska na Trzech
Kopcach, panoramy z przełęczy Błotnego oraz zejścia do Jaworza.
Schroniska, żywność, odpoczynek:
Schroniska na Szyndzielni i Błotnym, bar i sklep spożywczy w Jaworzu.
Komunikacja: Pod Szyndzielnię (Olszówka
Górna - dolna stacja kolejki linowej) dojeżdżamy autobusem miejskim linii 8 z
Bielska (początek trasy przed dworcem PKS – naprzeciwko dworca PKP), z Jaworza
do Bielska wracamy PKS-em.
Opis marszruty: Na Szyndzielnię
wjeżdżamy kolejką linową, następnie szlakiem zielonym kierujemy się ku jej
szczytowi a z niego w kierunku rozstaju przed Klimczokiem trasą żółtą, potem
czarną omijając sam wierzchołek i wreszcie znów żółtą już do końca wycieczki w
Jaworzu.
Odległość: 12,5 kilometra. Mój czas
przejścia to około 4 godziny.
Opinia Portiera: Idealna trasa na
początek przygody z górami.
Możliwości zmian: 1. Można
doliczyć około kwadransa zamieniając podejście pod schronisko na Szyndzielni na
zdobycie jej szczytu i bezpośrednio z niego kontynuowanie trasy. 2. Można
doliczyć około 45 minut na zdobycie szczytu Klimczoka (od rozstaju szlak czarny) i potem dołączenie do szlaku pierwotnego.
Bielsko-Biała Wapienica – Szczyrk – Skrzyczne (wjazd i zjazd kolejką).
Punkty do wyszukania na mapie:
B-B Wapienica Zapora, Szyndzielnia, Klimczok, Szczyrk, Skrzyczne.
Stopień trudności: średnio-wysoki.
Up & Down: Początek trasy
równy, podejście na Szyndzielnię dość strome, męczące, potem praktycznie równo
do Klimczoka, krótkie, strome i kamieniste podejście na jego szczyt i stamtąd już
do Szczyrku tylko z górki, początkowo raczej ostro.
Atrakcje widokowe: Zapora im.
Mościckiego w Wapienicy, widoki z Szyndzielni i Klimczoka, panoramy na zejściu
do Szczyrku, wjazdu na Skrzyczne oraz samego szczytu.
Schroniska, żywność, odpoczynek:
Schronisko na Szyndzielni, Klimczoku (właśc. Magurze) oraz Skrzycznem. Sklepy
i bary w Szczyrku.
Komunikacja: Pod zaporę
Mościckiego dojazd autobusem miejskim linii 16 sprzed dworca PKS Bielsko-Biała do
końcowego przystanku, powrót do Bielska ze Szczyrku busem lub PKS-em.
Opis marszruty: Od przystanku
Wapienica Zapora kolor żółty aż do szczytu Klimczoka, potem zejście do Siodła
pomiędzy nim a Magurą i dalej do Szczyrku – szlak niebieski.
Odległość: 12,5 kilometra, mój
czas przejścia 4 godziny.
Opinia Portiera: Trudny początek,
zrównoważony środek i w sumie spokojne poza pierwszym dość stromym odcinkiem
zejście do Szczyrku. Trasa w sam raz do zmierzenia się z rosnącymi, ale ciągle zupełnie
amatorskimi ambicjami.
Możliwości zmian: 1. Na szczyt
Szyndzielni można wjechać kolejką jak w wycieczce pierwszej. 2. Szczyt
Klimczoka można ominąć od rozstaju szlaków do Siodła pod Klimczokiem szlakiem
czerwonym. 3. Trasę można zakończyć od razu po zejściu do Szczyrku.
Olszówka Górna-Przełęcz Karkoszczonka-Biały Krzyż.
Punkty do wyszukania na mapie:
Olszówka Górna, Szyndzielnia, Klimczok, Przełęcz Karkoszczonka, Hyrca, Kotarz,
Przełęcz Salmopolska.
Stopień trudności: wysoki.
Up & Down: Dosyć spokojne
podejście na Szyndzielnię, potem równo, następnie krótko i stromo na Klimczok,
dalej z górki aż do Karkoszczonki, potem znów równo do męczącego i stromego podejścia na Hyrcę i Kotarz i już do
Białego Krzyża z górki. Początkowy odcinek zejścia z Kotarza
bardzo stromy i kamienisty.
Atrakcje widokowe: Panoramy z
Szyndzielni, Klimczoka, zejścia na Karkoszczonkę, trasy między nią a Hyrcą i
wreszcie sama Przełęcz Salmopolska.
Schroniska, żywność, odpoczynek: Schroniska
na Szyndzielni, Klimczoku (właśc.: Magurze), Przełęczy Karkoszczonka. Bar i
budka z fast foodem na Przełęczy Salmopolskiej.
Komunikacja: Dojazd do Olszówki
Górnej autobusem miejskim linii 8 sprzed dworca PKS w Bielsku jak w wycieczce
nr 1 (do końca trasy), powrót z Białego Krzyża (lub po zejściu – Szczyrku Salmopola)
PKS-em.
Opis marszruty: Od przystanku
autobusowego uliczką w górę obok domu wczasowego, potem w lewo przy torze
saneczkowym na szlak czerwony aż do rozstaju przed Klimczokiem, stamtąd
szlakiem żółtym na szczyt, zejście na Przełęcz Kowiorek i dalej znów szlak
czerwony aż do Białego Krzyża.
Odległość: 18,5 kilometra, mój
czas przejścia: 7 godzin.
Opinia Portiera: Trasa bardziej na
wytrzymałość, szczególnie podczas wysokich temperatur. Dość długi odcinek
między Karkoszczonką a Białym Krzyżem bez możliwości „ucieczki”, co należy mieć
na uwadze nie będąc pewnym swojego zdrowia czy kondycji.
Możliwość zmian: 1. Wjazd na
Szyndzielnię kolejką. 2. Ominięcie szczytu Klimczoka szlakiem czerwonym. 3.
Zejście z Karkoszczonki do Szczyrku szlakiem żółtym i zakończenie w tym miejscu.
Bielsko-Biała Wapienica – Brenna – Przełęcz Salmopolska.
Punkty do wyszukania na mapie:
B-B Wapienica Zapora, Błotny, Brenna, Stary Groń, Grabowa, Przełęcz
Salmopolska.
Stopień trudności: średni do
wysokiego.
Up & Down: Od pętli
autobusowej do zapory równo, podejście na Palenicę strome, męczące, krótkie,
potem do Błotnego na zmianę równo i pod górę, nieco spokojniej. Od Błotnego do
Brennej cały czas w dół, momentami początkowo ostrzej. Z punktu Brenna Ośrodek
Zdrowia najpierw strome, potem łagodniejsze podejście na Stary Groń, z niego
łagodnie w dół i po równym, na koniec krótki ostrzejszy odcinek w górę na
Grabową i w dół do Białego Krzyża.
Atrakcje widokowe: Zapora
Mościckiego, Palenica, Pomnik funkcjonariuszy MO za Błotnym, panoramy na
zejściu do Brennej i ze szczytu Starego Gronia.
Schroniska, żywność, odpoczynek:
Schronisko na Błotnym, sklepy i bary w Brennej, bar i fast food na Przełęczy
Salmopolskiej.
Komunikacja: Pod zaporę
Mościckiego dojazd autobusem miejskim linii 16 sprzed dworca PKS Bielsko-Biała do
końcowego przystanku, powrót z Białego Krzyża (lub po zejściu – Szczyrku Salmopola)
PKS-em.
Opis marszruty: Od przystanku
Wapienica Zapora łącznik wstecz szlakiem żółtym, dalej niebieskim przez Palenicę,
Kopane i Przykrą na Błotny, a z niego do Brennej szlakiem zielonym. Od ośrodka
zdrowia w lewo szlak czarny na Stary Groń i do Grabowej, a stamtąd na Biały
Krzyż kolor czerwony.
Odległość: 17,5 kilometra, mój
czas przejścia 7 godzin i 20 minut.
Opinia Portiera: Szalenie
zróżnicowana pod każdym względem, choć momentami trudna trasa. Przekrój
wszystkiego, co w Beskidach ciekawe. Przy „gwarantowanej” pogodzie z pewnością
warto spróbować.
Możliwości zmian: 1. Podejście na
Błotny od Jaworza szlakiem żółtym (trudniejszym!). 2. W polach przed Brenną
odbicie łącznikiem szlaku czarnego do zielonego na Stary Groń przez centrum. 3.
Zakończenie trasy w Brennej. 4. Marsz spod ośrodka zdrowia na Równicę i stamtąd
do Ustronia.
Skoczów- Bielsko Biała Wapienica.
Punkty do wyszukania na mapie:
Skoczów, Górki Wielkie, Zebrzydka, Cisowa, Błotny, B-B Wapienica Zapora.
Stopień trudności: wysoki.
Up & Down: Ponad dwugodzinny
odcinek po równym, strome, miejscami bardzo trudne podejście i zejście z
Zebrzydki, siodło, łagodniej pod górę na Łazek i później na zmianę lekko w górę
lub lekko w dół aż do łąk przed Błotnym. Od Błotnego cały czas z górki aż do
Zapory. Zejście z Palenicy trudne, strome i kamieniste.
Atrakcje widokowe: Wisła w
Skoczowie, panoramy z podejścia przez
pola do Zebrzydki i dojścia do Błotnego, pomnik funkcjonariuszy MO, Błotny,
zapora im. Mościckiego w Wapienicy.
Schroniska, żywność, odpoczynek:
Sklepy i bary w Górkach Wielkich, schronisko na Błotnym.
Komunikacja: Do Skoczowa dojazd
koleją, spod zapory w Wapienicy powrót do B-B autobusem linii 16.
Opis marszruty: Od dworca
kolejowego w Skoczowie aż do Łazka szlak zielony, potem czerwony do Błotnego, a
stamtąd do Wapienicy niebieski i żółty łącznik do pętli autobusu.
Odległość: 19,1 kilometra, mój
czas przejścia 7 godzin.
Opinia Portiera: Trasa trudna, długa
i wyczerpująca, choć pełna wrażeń estetycznych w najlepszym gatunku. Najdłuższa
w moim zestawieniu. Warta przejścia, ale NIGDY na pierwszy ogień. Jeśli
zaczynasz, zacznij od czegoś spokojniejszego.
Możliwości zmian: 1. Ze Skoczowa
do Górek Wielkich można podjechać PKS-em. 2. Z Łazka można zejść do Jaworza
Nałęża i tam zakończyć marsz. 3. Z Błotnego mamy wybór: zejść pod zaporę w Wapienicy
lub do Jaworza Górnego.
Skoczów – Ustroń Polana.
Punkty do wyszukania na mapie:
Skoczów, Górki Wielkie, Lipowski Groń, Równica, Przełęcz Beskidek, Ustroń
Polana.
Stopień trudności: niski do
średniego.
Up & Down: Od dworca kolejowego
w Skoczowie po równym przez około dwie godziny (!), potem momentami strome
podejście na Równicę, znów bardzo spokojny odcinek do Przełęczy Beskidek (w
ostatniej fazie prowadzący w dół) i długie, ale zrównoważone zejście wprost do
stacji kolejowej.
Atrakcje widokowe: Wisła w
Skoczowie, bezludna wędrówka przez pola Górek Wielkich, panorama z Przełęczy Beskidek.
Schroniska, żywność, odpoczynek:
Schronisko i restauracja oraz fast foody na Równicy, sklepy i bary w Ustroniu
Polanie.
Komunikacja: Trasa prowadzi
idealnie od stacji kolejowej Skoczów do stacji Ustroń Polana.
Opis marszruty: Ze stacji PKP
Skoczów na Równicę szlak żółty, potem do spotkania z zielonym przy podejściu na
Orłową – niebieski i od tego miejsca do Ustronia – zielony.
Odległość: 18,6 kilometra, mój
czas przejścia: 6 godzin i 30 minut.
Opinia Portiera: Z bajkowej
nierzeczywistości pól i łąk w Górkach Wielkich poprzez hałaśliwy „bazar” na
Równicy (stanowczo jestem na nie!) aż do sennej i cichej Przełęczy Beskidek. Z pociągu
do pociągu. Idealna wycieczka, jako druga po pierwszym zapoznaniu się z górami.
Możliwość zmian: 1. Z Równicy można
zejść wprost do Ustronia z pominięciem Beskidka szlakiem czerwonym. 2. Z tego
samego miejsca można także odbić kolorem zielonym do Brennej.
Ustroń Polana – Wisła Głębce.
Punkty do wyszukania na mapie:
Ustroń Polana, Czantoria, Soszów, Cieślar, Mały Stożek, Wielki Stożek,
Mraźnica, Wisła Głębce.
Stopień trudności: średni do
wysokiego.
Up & Down: Bardzo męczące
podejście na Czantorię, łagodniejsze momentami zejście do Przełęczy Beskidek
(Ważne! Innej niż w wycieczce nr 6!) i potem bardzo spokojna droga
na Soszów. Od Soszowa łagodnie w górę na Cieślar, a stamtąd lekko w dół do
małego Stożka. Podejście na Wielki Stożek strome, ale krótkie, a potem aż do
Wisły łagodnie obniżający się szlak przez Mraźnicę.
Atrakcje widokowe: Tutaj cała
trasa jest jedna wielką atrakcją widokową, wszak to fragment Głównego Szlaku
Beskidzkiego w dodatku prowadzącego wzdłuż granicy polsko-czeskiej. Polecam
jednak zupełnie od siebie coś poza „głównym nurtem”– ulubione miejsce spacerów
i polowań prezydenta Mościckiego, czyli właśnie okolice zejścia ze Stożka do Wisły.
Schroniska, żywność, odpoczynek:
Schroniska: Soszów, Wielki Stożek. Fast foody: Czantoria i Przełęcz Beskidek, sklepy
i bary: Ustroń Polana i Wisła.
Komunikacja: Podobnie jak w
wycieczce numer sześć trasa łączy dwie stacje kolejowe, w tym przypadku w
Ustroniu Polanie i Wiśle Głębcach.
Opis marszruty: Od stacji Ustroń
Polana na szczyt Czantorii i z niego aż do Wielkiego Stożka szlak czerwony, a
stamtąd do Wisły – niebieski.
Odległość: 16,6 kilometra, mój
czas przejścia 8 godzin.
Opinia Portiera: Creme de la crème
czyli Główny Szlak Beskidzki we fragmencie. Trasa długa, ale praktycznie na
zasadzie samych greatest hits. Po prostu program obowiązkowy. Koniecznie!
Możliwości zmian: 1. Na Czantorię
można wjechać kolejką. 2. Na Soszowie można kolejką zjechać kończąc trasę lub
wjeżdżając nią tam właśnie wycieczkę rozpocząć. 3. Przed Wielkim Stożkiem można
zejść do Wisły szlakiem zielonym. 4. Z Wielkiego Stożka można zjechać kolejką.
Ustroń Polana – Przełęcz Salmopolska.
Punkty do wyszukania na mapie: Ustroń
Polana, Przełęcz Beskidek, Orłowa, Trzy Kopce Wiślańskie, Przełęcz Salmopolska.
Stopień trudności: niski.
Up & Down: Podejście od
stacji kolejowej na Orłową w większej części łagodne, aż do zetknięcia ze
szlakiem niebieskim z Równicy, potem strome, ale ledwie kilkuminutowe. Na
Orłowej bardzo długi odcinek absolutnie równy, po nim zejście do Zakrzoska i
kolejne wzniesienie przed Trzema Kopcami skąd dalej wyrównany szlak aż do
końcowego odcinka, jakim jest po wcześniejszym obniżeniu strome podejście na Przełęcz Salmopolską.
Atrakcje widokowe: Przełęcz Beskidek,
panoramy z Orłowej, Trzech Kopców i większej części szlaku między nimi a Białym
Krzyżem oraz… szalony kocur na Orłowej, którego trzeba pogłaskać jeśli nie chce
się mieć pecha w górach ;)
Schroniska, żywność, odpoczynek:
Schronisko Telesforówka na Trzech Kopcach, bar i fast food na Przełęczy
Salmopolskiej.
Komunikacja: Do Ustronia Polany
dojazd pociągiem, powrót z Białego Krzyża (lub po zejściu – Szczyrku Salmopola)
PKS-em.
Opis marszruty: Ze stacji
kolejowej szlak zielony na Orłową, potem niebieski na Trzy Kopce skąd już żółty
aż do końca trasy.
Odległość: 14,7 kilometra, mój
czas przejścia: 4 godziny 50 minut.
Opinia Portiera: Wyrównana,
spokojna trasa, raczej krótka, ale gwarantująca piękne widoki.
Możliwości zmiany: 1. Wycieczkę
można zacząć lub zakończyć w Wiśle połączonej z Trzema Kopcami szlakiem żółtym.
Wisła Głębce – Skrzyczne.
Punkty do wyszukania na mapie:
Wisła, Cienków, Zielony Kopiec, Malinowska Skała, Skrzyczne.
Stopień trudności: średni do wysokiego.
Up & Down: Od stacji
kolejowej Wisła Głębce najpierw równo, potem pod górę na stokach Kozińców,
wreszcie w dół do Wisły Nowej Osady i znów łagodnie pod górę na Cienków. Od
Cienkowa wyrównana trasa z niewielkimi krótkimi wzniesieniami aż do Gawlasi,
skąd stromo w górę na Zielony Kopiec, by z niego ostro w dół i znów pod górę na
Malinowską Skałę. Stamtąd krótkie ostre zejście i długi marsz po bardzo zrównoważonym
szlaku aż do Skrzycznego.
Atrakcje widokowe: Zapora na Wiśle, Cienków, panoramy z
Zielonego Kopca i Malinowskiej Skały oraz praktycznie cała dalsza trasa, jako
widoczna z wyprzedzeniem na dużej odległości.
Schroniska, żywność, odpoczynek:
W Wiśle sklep, na Cienkowie bar, na Skrzycznem schronisko.
Komunikacja: Do Wisły Głębce dojazd
koleją, ze Skrzycznego do Szczyrku wyciągiem krzesełkowym i ze Szczyrku do
centrum Bielska busem lub PKS-em.
Opis marszruty: Ze stacji
kolejowej szlak czarny do Wisły Nowej Osady, potem szlak żółty do Malinowskiej
Skały, a stamtąd zielony na Skrzyczne. (Sam podchodziłem na Malinowską Skałę
szlakiem czerwonym po wcześniejszym skręcie w kierunku Przełęczy Salmopolskiej
kolorem niebieskim).
Odległość: 17, 4 kilometra, mój
czas przejścia 6 godzin i 15 minut.
Opinia Portiera: Znów trasa wręcz
elementarna, długa, ale z odcinkami dającymi pewne wytchnienie. Na drugi lub
trzeci krok w Beskidy jak znalazł.
Możliwości zmiany: 1. Z podejścia
na Malinowską Skałę możliwości zejścia na Biały Krzyż szlakiem niebieskim,
później czerwonym lub z tego samego miejsca szlak zółty w kierunku Ostre PKS.

Dla wyświetlenia mapki w rozdzielczości umożliwiającej odczyt polecam kliknięcie prawym przyciskiem myszy i wybór opcji "otwórz w nowym oknie" lub "otwórz w nowej karcie".